Felieton BIKowy, felieton czerwcowy

Zugzwang (60): Szachista Karol Irzykowski

Bartłomiej Siwiec

O wybitnym przedwojennym krytyku literackim, eseiście i dramatopisarzu Karolu Irzykowskim napisano już sporo. Nie wszyscy jednak wiedzą, że literatura nie była jedynym polem zainteresowań znanego krytyka. Otóż Irzykowski miał jeszcze inną pasję – świetnie grał w szachy, a nawet w latach 1904–1914 był jednym z silniejszych polskich szachistów. Dowiedziałem się o tym z książki Mirosławy Litmanowicz i Tomasza Lissowskiego Karol Irzykowski. Pióro i szachy.

Książka ta jest z pogranicza szachów i literatury. Ciekawie to jest tam pokazane, jak ambicje, które można by również nazwać żywiołami bądź pasjami, ładnie się przeplatają. Widzimy Irzykowskiego na zebraniu Polskiej Akademii Literatury, a kilka stron dalej samotnie siedzi przy szachownicy.

Szachy i literatura to głównie praca indywidualna. Owszem, trzeba się spotykać w środowisku, rozmawiać, wymieniać uwagi, brać udział w zawodach szachowych i w spotkaniach literackich (a czasami warto też wypić małą wódeczkę), ale pewien indywidualny rys zawsze wypracowuje się w samotni, a najlepszym kompanem pozostaje dobra książka.

W tym tomie autorzy zebrali kilkanaście ocalałych partii szachowych znanego krytyka. Od tych pierwszych, rozegranych we Lwowie jeszcze w drugiej połowie XIX wieku, do tych rozegranych w Krakowie z czasów I wojny światowej. W 1919 roku Irzykowski przenosi się do stolicy i będzie tam pracować w sejmie jako stenograf.

Zaletą publikacji są właśnie zapisy partii szachowych, które wydobyto z korespondencji krytyka i z przedwojennej prasy. W książce zawarto też opisy stołecznego życia szachowego, również z czasu okupacji, choćby spotkania szachistów w kawiarni Kwiecińskiego, która mieściła się przy ulicy Marszałkowskiej 76.

Autorzy zamieścili też tekst dramatu Irzykowskiego Zwycięstwo. Komedia tryumfalna w dwóch aktach, który napisał w 1897 roku, a później jeszcze zmodyfikował w 1904. To sztuka teatralna, której akt II wprost rozgrywa się na szachownicy. Poprzez wplecenie w tekst zapisu partii szachowej jest na pewno dziełem oryginalnym, ale chyba dość hermetycznym. Dramat może być słabo zrozumiały dla odbiorców, którzy nie znają się na szachach lub grają w nie kiepsko.

Irzykowski powie, że impulsem do napisania dramatu był protest przeciwko filozofii Arthura Schopenhauera, która rozróżnia w człowieku dwie władze: ślepy żywiołowy pierwiastek – wolę i emancypujący się spod jej władzy intelekt.

Prawdziwy dramat niemłodego już pisarza rozegrał się na początku sierpnia 1944 roku w Warszawie. Pisarz wynajmował wówczas pokoik w domu przy ulicy Filtrowej 75 na Ochocie. Tam właśnie doszło do sławetnej rzezi dokonanej przez Brygadę Szturmową SS „RONA” (czyli żołnierzy Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej). 9 sierpnia współpracujący z III Rzeszą Rosjanie na jego oczach spalili rękopisy, twórczy dorobek ostatnich lat pracy. Wszystkie swoje niewydane dzieła Irzykowski przechowywał w kufrze, do którego tamci wrzucili zapaloną zapałkę. To spowodowało silne załamanie pisarza. Irzykowski desperacko próbuje przedostać się do córki, która mieszka w centrum miasta, przy ulicy Miedzianej. Jest noc, zostaje namierzony przez patrol, padają strzały. Pisarz zostaje ranny. Przetransportowano go do szpitala na Okęciu. Później znajdzie się w szpitalu w Milanówku. Autorzy twierdzą, że to nie była śmiertelna rana, można było wydobrzeć, ale w tym prowizorycznym szpitalu prawie w ogóle nie ma lekarzy, pielęgniarek, a przede wszystkim nie ma środków farmaceutycznych. Jednym z ostatnich, który widział Irzykowskiego, jest Jarosław Iwaszkiewicz. Zanotował: „Odwiedziłem go tam: leżał w jednym pokoju z przynajmniej 10 młodymi ludźmi. Ale miał swoje ulubione szachy i grywał”.

Karol Irzykowski zmarł 2 listopada 1944 roku na terenie szpitala w Żyrardowie. Tam też został pochowany, ale w 1975 roku jego prochy zostały wydobyte i przeniesione na cmentarz w Krakowie.

Dodaj komentarz