Mój felieton z końca zeszłego roku nie tylko o koniach :-)

zugzwang (43): Tylko koni żal

 
Bartłomiej Siwiec Bartłomiej Siwiec

 

Gapiostwo moje jest wielkie. Już kilka miesięcy temu przeczytałem książkę napisaną wspólnie przez dwóch autorów: historyka Sönke Neitzela i psychologa społecznego Haralda Welzera pt. Żołnierze. Protokoły walk, zabijania i umierania, wydaną u nas w 2014 roku przez wydawnictwo „Krytyki Politycznej”, lecz po urlopie całkowicie o niej zapomniałem. A rzecz to rzeczywiście niezwykle intrygująca. O wojnie wciąż można pisać ciekawe rzeczy, wręcz nowatorskie. Trzeba wyjść od tego, że jeńcy niemieccy, którzy znaleźli się w brytyjskiej niewoli, byli masowo podsłuchiwani. I właśnie stenogramy z podsłuchów stały się głównym materiałem źródłowym, na którym bazowali naukowcy. Brytyjczycy chyba nie byli pewni, jak zakończy się ich konflikt z III Rzeszą. Pewnie liczyli, że informacje z podsłuchów marynarzy, lotników i żołnierzy piechoty mogą im się jeszcze do czegoś przydać. Dla naukowców 150 tysięcy stron dokumentów okazało się prawdziwą żyłą złota. W końcu ludzie, którzy uczestniczyli w wojnie, a potem znaleźli się w niewoli, czyli de facto na bocznym torze, nie mieli zbyt dużo do roboty. Mogli za to spokojnie porozmawiać, odsłonić kulisy swojej często zbrodniczej działalności. Jest to zatem książka o potwornościach epoki, których dopuścił się człowiek, ale też świetnie pokazane są mechanizmy powstawania zła. Jak to się nagle stało, że młodzi ludzie z Bawarii, Meklemburgii czy Saksonii, wychowani w religijnych środowiskach, nagle w okupowanej Polsce, Francji czy ZSRR zaczynają stawać się ludźmi bez serca? A może właśnie jest tak – jak twierdzą autorzy – że bardzo ważna jest ta pierwsza decyzja, a potem człowiek idzie już dalej. Jeśli brałeś udział w masowym rozstrzeliwaniu, kolejne takie nie będzie robiło już na tobie większego wrażenia. Jeśli uratowałeś jednego Żyda, zaryzykujesz jeszcze raz. Wybór ścieżki, po której potem się idzie, wydaje się niezwykle ważny. 

Książka jest przede wszystkim ciekawa z psychologicznego punktu widzenia. Autorzy przypominają historię żydowskiego chłopca z Francji, który znalazł się w Auschwitz. Będąc w sytuacji intymnej, koledzy zwrócili mu uwagę, że nie jest obrzezany. Znak rozpoznawczy, który stygmatyzował Żydów, ba, był w pewnym sensie ich kulturowym przekleństwem, w jego przypadku nie działał. Chłopak popełnił ewidentny błąd. Gdyby miał rozpoznany ten element kulturowy tak przecież charakterystyczny dla judaizmu, to podczas aresztowania mógłby wskazać Niemcom, że nastąpiło jakieś nieporozumienie. Autorzy twierdzą, że dla Niemców ta sprawa była z reguły decydująca. Chłopak – jak powiedzą – przegapił swój decydujący atut, tj. niedopatrzenie rodziny, które mogło uratować mu życie.

Ludzie często kiepsko rozpoznają to, co się w tzw. wielkiej polityce wydarza. Nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy świadkami początku jakiegoś konfliktu, który niedługo będzie miał rangę historyczną. Pod datą 2 sierpnia 1914 roku Franz Kafka zanotował w swoim dzienniku: „Niemcy wypowiedziały wojnę Rosji. Po południu szkoła pływania”. Tak to już jest, że gdy dzieje się historia, ludzie przeżywają teraźniejszość, a wydarzenia o randze historycznej okazują swoje znaczenie dopiero po jakimś czasie. W takim znaczeniu wszyscy staliśmy się już kiedyś ofiarami historii i pewnie jeszcze nieraz się nimi staniemy.
Ciekawy jest rozdział dotyczący niemieckich lotników, tych samych, którzy we wrześniu 1939 roku bombardowali Wieluń, Poznań, Warszawę, bez pardonu atakowali kolumny polskich cywilów. Jeden z tych lotników przyznaje, że pierwszego i drugiego dnia wojny czuł swoisty dyskomfort. Czuł się źle, wiedząc, że jest sprawcą czyjegoś nieszczęścia. To uczucie jednak szybko ustąpiło. 3 września przyzwyczaił się, a potem nawet zaczął odczuwać przyjemność. Tak szybkie przyzwyczajenie do bestialstwa naprawdę może dziwić. Autorzy bardzo konkretnie łączą to z decyzyjnością. Nawet do robienia złych rzeczy szybko się można przyzwyczaić. Ale ten właśnie pilot, który tak szybko pokonał w sobie wewnętrzne moralne opory do zabijania ludzi, później powie: „Tylko koni było mi żal, ale ludzi w ogóle. Ale koni to mi było żal, aż do ostatniego dnia”.
To zdanie chyba nie pozostawia wątpliwości, że warto sięgnąć po tę fascynującą lekturę.

Dodaj komentarz