Tekst Ewy Starosty dot. spotkania w Galerii Autorskiej

Instalacja Roberta Kaji i poetyckie refleksje na temat zachłanności

Ewa Starosta · 2017-03-10 20:53
 
W Galerii Autorskiej przy ul. Chocimskiej odbyło się spotkanie poetyckie połączone z otwarciem wystawy pt. „Własność”.
 

Robert Kaja. Fot. Jacek Nowacki

 

Fot. Jacek Nowacki

 

Mieczysław Franaszek. Fot. Jacek Nowacki

 

Fot. Jacek Nowacki

 

Obecnie bardziej wypada „mieć” niż „być” – stwierdził Jacek Soliński, otwierając czwartkowe spotkanie w Galerii Autorskiej i nazwał to rozpoznanie na tyle dotkliwym, że w pełni uzasadniającym potrzebę refleksji nad ludzką zachłannością i chęcią posiadania. Następnie, zgodnie z tradycją, zaprezentował bohatera wieczoru, który zawodowo pracuje jako adiunkt w Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, gdzie prowadzi pracownię Projektowania i Organizacji Przestrzeni, a prywatnie jest bratem Jana Kaji.

Stali goście Galerii Autorskiej już wiedzą, że pojawienie się ekspozycji Roberta Kaji jest równoznaczne z opróżnieniem piwnicznej izby, w której mieści się galeria, ze wszystkich elementów mogących odciągać uwagę od tego, na czym zdaniem artysty powinna być ona absolutnie skoncentrowana. Kiedy dwa lata temu prezentował tutaj swoją instalację, też ściany zostały całkowicie ogołocone, na gołych cegłach znajdowały się jedynie dwa ekrany na przeciwległych ścianach: jeden telewizyjny, drugi przedstawiający wnętrze krematorium, a na podłodze stała mała cmentarna ławka.

Wczorajszego wieczoru ściany były zupełnie gołe (poza plakatem informującym o spotkaniu), natomiast na podłodze znajdowały się uszyte ze skaju bulwy, z których wyłaniało się coś w rodzaju odrostów. Tą instalacją Robert Kaja chciał zwrócić uwagę na zagrożenia płynące z różnych form ludzkiej ekspansji (agresja, konsumpcja, dominacja).

Pogrążony w konsumpcji człowiek na miękkiej kanapie niewiele różni się od mebla, na którym zasiada – podsumował przesłanie swej pracy gość z Gdańska.

Twórcy GA poprosili dziewięciu poetów, by „nasycili” przestrzeń wypełnioną instalacją Roberta Kaji refleksją poetycką. Wyłamał się jedynie Krzysztof Derdowski, który napisał tekst publicystyczny, ale trzymał się zadanego przez galerników z Chocimskiej tematu, czego dowodem wybrany fragmencik: „A oto inna historia zachłanności. Francuski aktor, Gerald Depardieu w roli głównej. Facet ucieka pod skrzydła Władimira Putina, miłościwie panującego cara Rosji. A przed czym tak rześko czmycha? Rzecz jasna przed francuskim urzędem skarbowym. Furda tam, patriotyzm, francuskie kino, ważne żeby oskubać fiskusa!”

Inni poeci, jak na poetów przystało, nasycali przestrzeń refleksją poetycką. Wiersze Marka Kazimierza Siwca i Henryka Majcherka odczytał Franciszek Franaszek. Pozostali autorzy, zaproszeni do udziału w spotkaniu w charakterze poetyckich koreferentów wizualnego referatu, sami odczytali własne utwory. Uczynili to Wojciech Banach, Grzegorza J. Grzmot-Bilski, Jarosław Jakubowski, Maciej Krzyżan, Bartłomiej Siwiec i Wiesław Trzeciakowski.

Przytaczamy wiersz Bartłomieja Siwca, nie tylko dlatego, że należał do najkrótszych spośród podczas wczorajszego wieczoru prezentowanych, ale również z powodu ujmującego przywiązania jego autora do paradoksów.

Nie jedz tyle to szkodzi
zobacz synku
ja jadłam i się
postarzałam

a wujek Joachim
mleko mu zaciągali mąką
ważył 150 kilo
już odszedł

a kuzyn Leon
uwielbiał pierogi
zjadał ich za trzech
też na wiecznej warcie

już synku nie rośniesz
życie jest chwilą
chwilę bez jedzenia
wytrzymasz
/„Rada”/

Dodaj komentarz